28 września 2013

Kulinarnie: Placek po cygańsku

Dawno nie było jakiegoś przepisu na blogu. Dopóki jestem w rodzinnym domu to starałam się przygotowywać jakieś ciekawsze dania. Wiadomo jak to jest ze studenckim odżywianiem - a to się nie chce gotować tylko dla siebie, a to nie ma czasu czy chęci. Od października jeść rozsądniej, bardziej zdrowo i tak, żebym schudła. Jak będziecie chcieli to na blogu zaczną się pojawiać i takie wpisy. ;) Chcecie? :)

Dobra, koniec tego pisania. Przejdźmy do tematu posta czyli do przepisu na placka węgierskiego. Przepis ten jest w mojej rodzinie już kilka lat i każdy kto go spróbuje chwali go.


Przygotowujemy ciasto na placki ziemniaczane. Kupujemy dużą pierś z kurczaka. Kroimy ją w kawałki i wrzucamy na rozgrzany olej do garnka. Dusimy. Następnie obieramy pieczarki ok.400g ( teraz w sezonie mogą polecam dodać grzyby), myjemy, kroimy je w plastry i wrzucamy do duszącej się piersi. Obieramy paprykę, wyrzucamy gniazda nasienne, kroimy w niewielkie paseczki i dodajemy do pozostałych składników. Obieramy 4 średniej wielkości pomidory i pokrojone dodajemy do gulaszu. Całość dusimy na małym ogniu, zagęszczamy łyżką mąki. Doprawiamy do smaku pieprzem, solą.
Pieczemy placek ziemniaczany na całej patelni. Po upieczeniu przekładamy na talerz, nakładamy nadzienie do środka i zawijamy. Opcjonalnie możemy posmarować go śmietaną 18% i polać ketchpem.

Składniki podane są tak na oko. Wiadomo, że jak ktoś chce zrobić mniej nadzienia to dodaje wszystkiego mniej. 

A tak prezentuje się po przygotowaniu i podaniu.




Lubicie takie dania?

26 września 2013

Moja kolekcja lakierów do paznokci.

W poprzednim poście spytałam się Was czy jesteście zainteresowane, żeby zobaczyć moją kolekcję lakierów do paznokci. Kilka osób pozytywnie odpowiedziało, że tak więc porobiłam zdjęcia było zainteresowanych więc porobiłam zdjęcia i oto dziś przedstawiam Wam moją skromną kolekcję lakierów do paznokci.


I teraz w przybliżeniu ;) 

 Najwięcej mam lakierów Wibo. Lubię te lakiery, ich kolory i jakość.

 Tutaj jeszcze różana kolekcja, której nie znajdziecie już w drogeriach. Jednak u mnie zachowały się jeszcze 4 sztuki.

 Eveline.

 Lakiery z Avon również lubię. tylko jakoś zawsze mi szkoda wydać te 10 zł na niego. ;d

Kolekcja lakierów Safari ostatnio zmniejszyła mi się a to dlatego, że u siebie w mieście nie mam do nich dostępu.


 I tutaj takie różności.



Wiem, że moja kolekcja nie jest zbyt duża jednak ja ją bardzo lubię.
A Wam wpadł któryś szczególnie w oko? Może chcecie zobaczyć jakiś na paznokciach?

Ile macie lakierów do paznokci? :)

23 września 2013

MissSporty - lakier do paznokci nr. 540 Bo jednak czerwień na paznokciach to jest to!


Recenzje czy nawet samo pokazywanie lakierów do paznokci i ich kolorów miały pojawiać się wcześniej. Ale przez pewien czas w ogóle nie malowałam paznokci czy piłowałam je na bardzo krótko. Jednak dziś chciałam Wam pokazać jak na paznokciach wygląda lakier Miss Sporty nr. 540 czyli czerwień.


Lakier otrzymujemy w typowej dla MissSporty buteleczek o pojemności 7ml. Kosmetyk ważny jest 30 miesięcy.  Można go kupić m.in w Rossmanie za cenę ok. 5-6zł.


Producent obiecuje nam "maxi brush" czyli duży pędzelek. I w rzeczywistości tak jest. Pędzelek jest szeroki, duży jednak mi nie przeszkadzało to w pomalowaniu paznokci. Muszę przyznać, że takie pędzelkiem lepiej mi się malowało niż tymi mniejszymi jak np. Wibo.


Kolejną obietnicą producenta byłą trwałość aż do 10dni. Jednak tu niestety ta obietnica nie sprawdziła się. Lakier na paznokciach wytrzymuje ok. 4-5 dni. Jednak ja uważam, że to i tak dobry wynik.


Na zdjęciu mam 2 warstwy lakieru, jednak już po pierwszej warstwie krycie jest dobre. Pierwsza warstwa wyschła bardzo szybka jednak gorzej było już z drugą, która potrzebowała więcej czasu. Ostatecznie użyłam wysuszacza, bo ja zawsze zostawiam malowanie na ostatnią chwilę a później mam małego stresa, że paznokcie nie zdążą mi wyschnąć. ;)


Lakier w rzeczywistości jest ciemniejszy niż na zdjęciach. I jednak czerwień na paznokciach to jest to!  A Wam jak ten kolor się podoba?
I przepraszam za te nie do końca dokładne pomalowanie i wyjechanie na skórki. Cały czas staram się, żeby lepiej malować, może kiedyś dojdę do perfekcji? :D

Jesteście chętne, żeby zobaczyć kolekcję moich lakierów do paznokci? 
Od razu zaznaczam, że nie ma tego za dużo.

21 września 2013

Isana -żel/olejek pod prysznic Melon&Gruszka

Do żeli pod prysznic Isany czaiłam się już od dłuższego czasu. Będąc na zakupach w Rossmanie pod wpływem promocji włożyłam go do koszyka. Byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi i przede wszystkim jak pachnie. Dla mnie żel pod prysznic nie musi mieć jakiś cudownych właściwości ale praktycznie na pierwszym miejscu stawiam zapach.


Żel otrzymujemy w 300ml, przeźroczystej butelce. Butelka jest poręczna, z  prostą szatą graficzną Dostępny wyłącznie w Rossmanie, w promocji za 2,99zł. Żel ma bardzo fajną konsystencję - nie jest za rzadka ani za gęsta, fajnie rozprowadza się go po ciele.
Dobrze myje ciało, jednak średnio się pieni. Nie wysusza skóry ani jej nie nawilża.
Zapach jest świetny - owocowy, letni, orzeźwiający.
Co do wydajności to jest średnia - trochę go potrzeba, żeby porządnie się umyć.


Na opakowaniu jest napisane, że to olejek. Jednak do olejku to mu daleko. I właśnie nie wiem czy  słowo żel i olejek nie są używane zamiennie ponieważ porównałam ich składy i wyszło, że są identyczne.

Podsumowując myślę, że warto wypróbować ten żel. Ja na pewno nie poprzestanę na tym jednym rodzaju i już mam upatrzone kolejne zapachy jakie chętnie wypróbowałabym.  A Wy lubicie te żele? :)