Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

7 lutego 2014

Bell - pomadka ochronna do ust.

Dziś zapraszam Was na krótką recenzję pomadki ochronnej do ust.



Plusy:
* Bardzo przyjemny zapach (przynajmniej dla mnie).
* Fajna konsystencja taka woskowata, jednak mimo to dobrze się rozprowadza.
* Pozostawia na ustach tłusty film, który fajnie ochrania.
* Średnio nawilża.

Minusy:
* Bardzo szybko się topi, jest bardzo miękka.
* Szybko znika z ust.
* Jest mało wydajna.
* Lekko klei się na ustach.

Podsumowując nie zaliczam tego kosmetyku do najgorszych. Nawet polubiłam go używać. Na kosmetyk za 2zł działanie jest fajne.
Używałyście?

30 stycznia 2014

Bielenda - kremowy peeling + maseczka intensywnie regenerująca





Skład:

Dzisiaj krótka recenzja. Kosmetyk dostajemy w dwóch 5g saszetkach. Cena to ok.2,5zł. Możemy go dostać w drogeriach czy supermarketach. 
Peeling:  Jest bardzo kremowy, posiada liczne ziarenka, które są dość ostre. Bardzo dobrze rozprowadza się po skórze i dobrze się go zmywa. Zapach jest bardzo przyjemny. Skóra po jego użyciu jest przyjemna w dotyku, wygładzona oraz oczyszczona.
Maseczka: Maseczka ma również bardzo przyjemny zapach. Dobrze się rozprowadza. Dość szybko wysycha, zmycie nie jest problemem. Po jej zmyciu zostaje nam na twarzy delikatny film. Skóra jest wygładzona, lekko nawilżona.
Oba te produkty starczyły mi na 2 zużycia. Ani peeling ani maseczka nie podrażnia czy też nie uczula.

Używałyście? :) 

24 stycznia 2014

Mój pierwszy piasek czyli Wibo Sand nr.3

Pamięta mnie ktoś jeszcze?  Po ponad 2-tygoniowej przerwie wracam do blogowania. Wszystkie egzaminy już pozdawane więc teraz czas na ferie, które w tym roku będą trwały ponad 3 tygodnie! :)







Jak tylko zobaczyłam te lakiery to wiedziałam, że na pewno jakiś kupię! I tak się stało. Wybór padł na piasek od Wibo nr 3.
Butelka jest typowa dla lakierów jak i pędzelek.  Lakier fajnie się rozprowadza. Dobre pokrycie uzyskujemy już po jednej warstwie. Druga jest tylko dopełnieniem i sprawia, że tego piasku jest więcej. Lakier wysycha w ekspresowym tempie. Z trwałością nie jest najgorzej, w nienaruszonym stanie utrzymuje się do 3 dni. Ze zmyciem go też nie ma wielkiej tragedii. Trzeba troszeczkę więcej się nagimnastykować jednak myślę, że warto. 
Efekt jest bardzo fajny, podoba mi się, że lakier ten nie ma jednego koloru tylko tak fajnie się mieni. Piasek jest wyczuwalny jednak nie zahacza o nic;p Lakier wywołał zainteresowanie wśród koleżanek, które nie spotkały się jeszcze z tym efektem. Myślę, że w przyszłości zaopatrzę się w jeszcze jakiś kolor. 

A Wy lubicie piaskowe lakiery? Jakie są wasze doświadczenia?

22 listopada 2013

Dermo Minerały - maseczka odżywczo oczyszczająca.

Dziś chciałam Wam trochę napisać o maseczce, która co jakiś czas jest dostępna w Biedronce. Jest to maseczka odżywczo-oczyszczająca.


Maseczkę otrzymujemy w opakowanie - 2 saszetkowym o pojemności 20g. Jest to duża pojemność więc spokojnie wystarczy nam na 4 a może nawet 5 użyć.
Na opakowaniu możecie zobaczyć kolor maseczki. Bardzo dobrze się dobrze rozprowadza, podczas wysychania lekko ściąga twarz. Wysycha dość szybko (jednak to jest zależne od grubości warstwy jaką nałożymy). Średnio przyjemnie się ją zmywa jednak dla efektu jaki daje warto.:)

Po zmyciu twarz jest oczyszczona, gładka w dotyku, miękka. Wszelkie zmiany skórne są "uspokojone". Nie podrażnia, nie uczula ani nie wysusza. Skóra jest również zmatowiona. Jestem bardzo zadowolona z jej działania i jaki tylko kiedyś ją spotkam to na pewno kupię.
A i ta maseczka jest produkowana przez producenta maseczek Dermaglin.

I tutaj jeszcze skład i obietnice producenta, które są spełnione.




Znacie te maseczki, a może używacie tych z Dermaglinu? :) 
Jak Wasze wrażenia? :)

8 listopada 2013

Revitale - Professional Henna WAX Treatment

Jak możecie zauważyć kilka dni nie dawałam znaku życia, również mniej było mnie na Waszych blogach. Ale obiecuję poprawę. Przez weekend nadrobię zaległości, przygotuję posty na zapas i wszystko będzie fajnie.
Dziś chciałam Wam trochę napisać o kosmetyku, który już dłuższy czas gości na mojej półce w łazience. :)

Kosmetyk, który weźmiemy dziś na tapetę nie jest zbyt bardzo popularny. Szczerze to na żadnym blogu nigdy nie spotkałam się z jego recenzją, a nawet trudno jest go znaleźć w drogeriach internetowych. Ja tą maskę zamówiłam na paatal 'u, jakiś czas temu i kosztowała mnie 5,50 - co uważałam za grosze i tak naprawdę wzięłam ją w ciemno. 


Produkt otrzymujemy w dużym opakowaniu bo aż 500 ml. Na opakowaniu po polsku nie ma ani jednego słowa więc niezbędna nam jest znajomość angielskiego bądź tłumacz :D
Opakowanie jest plastikowe z przykrywką. Zapach jest mało przyjemny, przynajmniej mi się średnio podoba. Kolor maski to lekko różowawa w kierunku białego. Maska jest dość gęsta jednak dobrze się nią nakłada.



Maski używałam systematycznie przez ponad 4 miesiące. Odstawiłam ją na trochę ale wracam do niej aby ją wykończyć.
Przede wszystkim nie radzę kłaść jej na skalp. Położyłam 2 razy i strasznie obciążyła włosy co skutkowało tym, że musiałam je myć raz jeszcze.
Kładę ją już tylko na długość włosów i jest ok. Nakładam ją po umyciu, a następnie zakładam czepek - i tak od 20 minut do 40 z nią na włosach funkcjonuję.
Włosy po jej użyciu są błyszczące, wygładzone, mniej się puszą. Skręt jest bardziej widoczny. Końce są tak jakby ładniejsze.
Jest wydajna - używam jej i używam i końca nie widać ;p



Polubiłam tą maskę bo dobrze sprawowała się na moich włosach. Jednak raczej już jej nie zamówię bo jest tyle innych kosmetyków do przetestowania w sklepach jak i w moich zapasach.

A Wy ją znacie? :)

5 listopada 2013

Joanna - peeling myjący z pomarańczą

                    Chyba każda z nas zna ten peeling. Kuszą swoimi małymi opakowaniami i kolorami.


Peelingi są praktycznie wszędzie dostępne - od drogerii po supermarkety. Ich cena waha się od 3,5 do 5zł. Peelingi dostępne są w różnych wersjach zapachowych (truskawka, kawa, kiwi itd) - więc każdy znajdzie coś dla siebie. Buteleczki są bardzo poręczne, dobrze wydobywa się z nich kosmetyk. Nakrętka ma zatrzask, który działa bez zrzutu. Dzięki przeźroczystej buteleczce możemy kontrolować ile produktu nam zostało.


Peelingi pachną obłędnie. Ja mam wersję z pomarańczą i kocham ten zapach! Szkoda tylko, że nie za długo utrzymuje się na skórze.
Dobrze oczyszcza skórę. Ma fajne drobinki, które świetnie wygładzają skórę, sprawiają, że jest miękka w dotyku. Nie podrażniają ani nie uczulają.Co do wydajności to jest średnia - jednak buteleczka też nie jest za duża.


Podsumowując uważam te peelingi za bardzo dobry produkt. Fajnie spełniają swoją funkcję. Może nie są bardzo mocnymi zdzierakami jednak dają radę. Na pewno wypróbuję jeszcze któreś wersje. Ich zapachy są świetne ;D

Znacie, używacie, uwielbiacie?? :D

29 października 2013

Synergen - pianka do mycia twarzy



Od producenta:  " Pianka: 1) do skóry wrażliwej, 2) nie zawiera mydła, 3) oczyszcza i odświeża. 
Oczyszcza skórę delikatnie i dokładnie z tłuszczu, łoju i cząsteczek brudu. Preparat usuwa również dokładnie makijaż. Receptura pozbawiona mydła utrzymuje nawilżenie skóry. Aksamitnie miękka pianka jest wyjątkowo dla skóry łagodna i pozostawia na skórze zachwycające uczucie. Orzeźwiająco owocowy zapach mailin i marakui sprawia, że oczyszczanie staje się wyjątkowym przeżyciem. Tolerancja produktu przez skórę została potwierdzona dermatologicznie. "




 Skład : 
 
 Cena i pojemność: 175ml za ok.10zł. Dostępna wyłącznie w Rossmanach.



 Opakowanie:  Plastikowa, przeźroczysta butelka z "funkcją" robienia pianki. 
 
 Zapach: Jest bardzo intensywny, owocowy ale również chemiczny. Mi osobiście nie przeszkadza.


 Konsystencja:  Pianka jest puszysta, aksamitna. Na zdjęciu możecie zobaczyć ile jej powstaje z jednego naciśnięcia. 


Działanie: Zacznę od plusów czyli pianka dobrze oczyszcza skórę  twarzy, nie powoduje zaczerwienień ani podrażnień. Jest w miarę wydajna, Używałam jej ponad miesiąc i zostało mi jeszcze ponad 1/2 opakowania. . I na tym kończyłyby się zalety tej pianki. 
Skóra po jej użyciu jest ściągnięta, wysuszona. I to już ją przekreśla.


Podsumowanie: Myślałam, że będzie to fajny produkt jednak coś nie wyszło. I patrząc na skład wcale się nie dziwie, że wysusza ona skórę. Przy następnym zakupie czegoś do mycia twarzy będę kierowała się przede wszystkim składem. Ale teraz muszę zużywać to co mam.


Używałyście jej?  

24 października 2013

Yves Rocher - aksamitne mleczko do demakijażu



Od producenta:
"Aksamitne mleczko do demakijażu twarzy i oczu z wyciągiem z trzech herbat to kosmetyk z nowatorskiej serii łączącej w sobie działanie oczyszczające i odmładzające, dzięki wyciągom z trzech gatunków herbaty o właściwościach detoksykujących. Mleczko dokładnie oczyszcza skórę twarzy i oczu z makijażu i zanieczyszczeń. Oczyszczające działanie kosmetyku uzupełnione jest efektem wygładzającym zmarszczki. Po takim zabiegu oczyszczania, skóra jest czysta, miękka w dotyku, wyraźnie wygładzona i wygląda młodziej. Kosmetyk polecany jest szczególnie do cery normalnej i suchej.
Działanie
· oczyszcza twarz i oczy z makijażu i zanieczyszczeń
· wygładza zmarszczki
Składniki
· wyciąg z zielonej herbaty - detoksykuje dzięki działaniu antyutleniającemu
· wyciąg z białej herbaty - detoksykuje dotleniając komórki
· wyciąg z herbaty z Madagaskaru - detoksykuje wzmacniając ochronę komórek
· olejek ze słodkich migdałów, olejek sezamowy bio"


 Skład :  Aqua, Ethylhexyl Cocoate, Coco-caprylate, Glycerin, Prunus Amygdallus Dulcis Oil, Sorbitan Stearate, Ceteth-20, Butylene Glycol, Sesamum Indicum Seed Oil, Cetyl Alcohol, Mangiferin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Carbomer, Sorbic Acid, Parfum, Ethylparaben, Allantoin, Sodium Hydroxide, Propyparaben, Camellia Sinesis Leaf Extract, Tetrasodium EDTA, Maltodextrin.
 
 Cena i pojemność:  29zł (bardzo często w promocji, np. teraz możemy je kupić za 19,90) za 200ml



 

 Opakowanie: Przeźroczysta butelka o estetycznej szacie graficznej w kolorach bieli i ciemnego zielonego. Mleczko ma nakrętkę na zatrzask, która działa bez zarzutu. Butelka jest miękka dzięki czemu możemy łatwo wydobyć kosmetyk. 
 
 Zapach: Bardzo przyjemny, delikatny, niedrażniący.

 Konsystencja: Mleczko jest dość gęste, aksamitne. Porównałabym je do gęstej śmietany.


Działanie: Niestety mleczko nie radzi sobie tak jak powinno. Nie zmywa dokładnie makijażu chociaż nie maluję się zbyt mocno. Pozostawia twarz z tłustą powłoką. Płyn micelarny wskazany jest aby dokończyć demakijaż. Nie podrażnia skory ani nie powoduje uczuleń. Jest nawet wydajne, stosuję je od ponad 2 miesięcy i jeszcze trochę mi zostało.


Podsumowanie: Niestety nie kupię go już ponownie. Cena nie jest adekwatna do jakości. Może nie jest jakoś wybitnie złe jednak uważam, że za taką cenę możemy dostać coś lepszego. 

7 października 2013

Avon - żele pod prysznic

Żele pod prysznic to chyba jedyna rzecz, którą systematycznie zamawiam z Avonu. I dziś właśnie chciałam Wam troszeczkę o nich napisać.


Żele są dostępne w 250ml, 500ml a nawet niektóre zapachy w 750ml. Ja zawsze kupuję te najmniejsze. Po prostu nie chcę za długo mieć  jednego zapachu. Cena za 250ml to ok. 5-6zł.

Zacznijmy od butelek. Jak możecie zauważyć żele te mają ładną, kolorową szatę graficzną. Widać ile kosmetyku nam jeszcze zostało. Nakrętki są solidne, otwierane z boku przez klips. Butelki są poręczne, nie wyślizgują się z ręki.


Żele mają ładne, świeże zapachy. Jednak zapach nie utrzymuje się na skórze zbyt długo.  Bardzo dobrze się pienią, są bardzo wydajne. Nie podrażniają ani nie wysuszają mojej skóry.  Konsystencja jest w sam raz.


I tutaj jeszcze skład: Aqua, Sodium laureth sulfate, Glyceri, Lauryl polyglucose, Cocamidopropyl betaine, Polsorbate 20, Parfum, Sodium chloride, Phosphoric acid, disodium edta, Magnesium nitrate, Tocopheryl acetate, Macrocistis pyrifera extract, Propylene glycol, Alcohol denat, Methylchloroisothiazolinone, Magnesium chloride, Methylisothiazolinone, Ci 42090





Używałyście? Lubicie?


16 września 2013

Krem do rąk glicerynowy z aloesem o zapachu zielonej herbaty - Cztery Pory Roku

Ostatnie dni kalendarzowego lata niestety nas nie rozpieszczają. Ciągle pada, jest pochmurno i na nic oprócz spania nie mam ochoty. Jednak dziś się zmobilizowałam i przygotowałam dla Was recenzję kremu  do rąk.

Dziś będzie krótko i na temat kremu do rąk z aloesem o zapachu zielonej herbaty.

 

Krem ma opakowanie typowe dla tego rodzaju kosmetyku, z zatrzaskiem, który jest solidnie wykonany. Pojemność kremu wynosi 130 ml i można go kupić za ok. 4zł. Dostępny jest w wielu miejscach, od drogerii przez supermarkety, po małe osiedlowe sklepiki
Konsystencja kremu  jest dość lekka, dobrze się go rozprowadza po dłoniach. Krem dość szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. 
Zapach jest nawet przyjemny, nienachalny, delikatny.
Co do działania lekko nawilża dłonie. Nie jest to jednak efekt długotrwały. Jest bardzo wydajny, mam go już 2 miesiąc i myślę, że mi jeszcze na trochę wystarczy.

Podsumowując: krem ani mnie nie zawiódł ani nie zachwycił. Za taką cenę nie spodziewałam się nie wiem jak silnego nawilżenia. Myślę, że jeszcze kiedyś wypróbują jakąś inną wersję tego kremu. :)

A Wy używałyście/używacie tych kremów.

9 września 2013

Yves Rocher - Maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów




Od producenta:
"Maseczka z glinką marokańską oraz olejkiem arganowym z upraw ekolgicznych zapewnia oczyszczoną, promienną skórę oraz sprężyste, jedwabiście lśniące włosy.

Stosowanie: zwilż włosy i skórę twarzy, a następnie nałóż maseczkę. Dokładnie spłucz po 5 minutach.Sekret roślin: drogocenne właściwości olejku arganowego sprawiły, że został nazwany „Złotem Maroko” Drzewo arganowe jest niezwykle cennym i rzadkim gatunkiem,  występuje jedynie w południowo- zachodniej części Maroko, pomiędzy Agadirem, Marakeszem i Essaouria.  Orzechy z drzewa arganowego kryją prawdziwy skarb: olejek arganowy, zwany „płynnym złotem Maroko”. Tłoczeniem oleju zgodnie z tradycją zajmują się marokańskie kobiety w żeńskich spółdzielniach.
Naukowcy Yves Rocher wyselekcjonowali olejek arganowy w 100 % biologiczny, bez pestycydów i niemodyfikowany genetycznie. Olejek arganowy extra-vierge jest uzyskiwany  tradycyjną metodą w procesie tłoczenia owoców tuż po ich zbiorze." 


Skład :  Aqua, Moroccan Lava Clay, Kaolin, Rosa Damascena Flower Water, Alcohol, Zea Mays (Corn) Starch, Magnesium Aluminium Silicate, Glycerin, Argania spinosa Kernel Oil, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Ceteth-20, Mica, Parfum, Cellulose Gum, Methylparaben, Acrylates/C1030 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Cocamidopropyl Betaine, Allantoin, Ethylparaben, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, Tetrasodium EDTA, CI 77163 (Bismuth Oxichloride), CI77491 (Iron Oxides), CI77499 (Titanum Dioxide) 




Cena i pojemność: 100ml za 50zł. Ja miałam pojemność 30ml jednak nie znam ceny. Cena jest trochę wysoka jednak w YR bardzo często zdarzają się promocje.

Opakowanie: Maseczka 30ml zapakowana jest w 30ml tubkę z zakrętką. Otwór przez który wydobywamy produkt jest mały dzięki czemu możemy kontrolować ilość wyciskanego produktu.

Zapach: Z określeniem zapachów, jak już pisałam, mam mały problem. Ten jest dość specyficzny. Mi osobiście podoba się jednak moja siostra np bardzo go nie lubi/ Jest dość świeży, intensywny, orientalny, lekko słodki.

Konsystencja: Przed użyciem maseczki radzę nią intensywnie potrząsnąć. Bardzo dobrze się ją rozprowadza po twarzy, nie jest za rzadka ani za gęsta.


Działanie: I tutaj maseczka spisuje się naprawdę świetnie. Bardzo dobrze oczyszcza skórę, która po jej użyciu jest wygładzona, przyjemna w dotyku. W maseczce znajdują się małe drobinki peelingujące, które przy zmywaniu działają jak peeling. Po jej użyciu pory są zwężone, skóra rozjaśniona. Produkt nie uczula, nie podrażnia oraz nie powoduje powstawania niespodzianek. Muszę jeszcze dodać, że jest wydajna. Ta 30ml wersja wystarczyła mi na ok. 5-6 użyć.Producent zaleca ją zmyć po 5 minutach jednak ja ją trzymam dłużej. Przez 5 minut to maseczka nawet nie zdąży zaschnąć. Maseczkę można używać również do włosów jednak ja sobie to darowałam.

Podsumowanie:  Bardzo polubiłam się z tym produktem i coś mi się wydaję, że jeszcze go kiedyś kupię. Maseczka spełnia swoją funkcję, nie szkodzi mojej skórze, dobrze oczyszcza. Cena za 100ml może Was trochę przerażać ale jak już pisałam w Yves Rocher promocje są bardzo często (ostatnio wszystkie kosmetyki można był kupić o 50% taniej), a czasami zdarza się, że maseczka może być gratisem do zamówienia. Szczerze Wam ją polecam.

4 września 2013

BeBeauty - żel pod prysznic Brazylia






Dziś będzie krótka recenzja. Bo ile można napisać o żelu pod prysznic. Dziś na tapetę bierzemy żel pod prysznic firmy BeBeauty. Żele te dostępne są w sieci sklepów Biedronka. Ich pojemność to 300ml a cena 5zł.
Żel jest zamknięty w poręcznej, plastikowej butelce przez którą możemy kontrolować zużycie kosmetyku. Zatrzask nie sprawia problemu. Zapach żelu jest przyjemny, a konsystencja w sam raz. Dobrze się pieni i jest wydajny. Dobrze oczyszcza ciało jednak nie zauważyłam innych właściwości. Nawet tego nie wymagam od żelu bo co może sprawić kosmetyk po tak krótkim zetknięciu ze skóra. Żel nie wysusza skóry ani jej nie nawilża.

Ot taki zwyklaczek, który spełnia swoją podstawową funkcję jaką jest mycie. Myślę, że jeszcze kiedyś do tych żeli wrócę jednak najpierw muszę uporać się z zapasami w tej kategorii kosmetyków.

Sama nie wiem czy te żele są jeszcze dostępne w Biedronce. Ja dostałam go w wielkiej paczce od Paulinki i postanowiłam go dla Was zrecenzować. ;)

Miałyście styczność z tymi żelami? Jak Wasze wrażenia? :) Lubicie je?

6 sierpnia 2013

Avon Solutions - Delikatny żel oczyszczająco- tonizujący do skóry wrażliwej sensitive botanicals


Dziś pora na recenzję żelu oczyszczająco-tonizującego od Avon, podobno dla skóry wrażliwej. Zapraszam do przeczytania.



Cena: ok.10-13zł

Dostępność: Avon

Pojemność: 150ml

Opakowanie: Tubka. która staje na zakrętce co jest wygodnym rozwiązaniem. Możemy przez nią także kontrolować ile kosmetyku nam jeszcze zostało. Zakrętka jest bardzo duża, z zatrzaskiem, bardzo solidnie wykonana. Jednak "dziurka" przez którą dozujemy produkt mogłaby być troszeczkę mniejsza. 


Zapach: Jest dość delikatny ale średnio przyjemny, przynajmniej dla mnie. Jednak po spłukaniu żelu z twarzy szybko znika. 

Konsystencja: Żel jest dość rzadki. Musimy uważać przy wydobywaniu go z opakowania bo możemy wycisnąć go za dużo. Produkt jest przezroczysty, łatwo się go rozprowadza po buźce. 


Działanie: Żel przeznaczony jest dla skóry wrażliwej, jednak patrząc na skład (jest poniżej) jest tak chyba tylko z nazwy. Dobrze rozprowadza się po twarzy, nie potrzeba go dużo, bardzo dobrze się pieni. Skóra po użyciu jest dobrze oczyszczona,  wygładzona. Jednak pojawia się lekkie ściągnięcie a może nawet wysuszenie. Po użyciu żelu zawsze stosuję krem i jest dobrze. Na szczęście nie podrażnia ani nie uczula. Nie zauważyłam też wpływu na stan mojej cery tzn nie powoduje nowych niespodzianek na twarzy. Co do wydajności to jest dobra bo nie potrzeba go dużo aby dokładnie oczyścić twarz.


Podsumowując na pewno nie jest to żel dla skóry delikatnej. Skład jest długi i według mnie za dużo tam tych dziwnych nazw ;) Nie kupię go już więcej ponieważ nadal będę poszukiwała jakiegoś kosmetyku z którego będę bardziej zadowolona. 

Używałyście go? Jak wrażenia? :)

27 lipca 2013

Timotei Intensywna Odbudowa - odżywka do włosów

Jakiś czas temu opisałam Wam szampon do włosów z tej samej serii, z którego jestem zadowolona. Dziś chciałam Wam napisać kilka zdań o odżywce Timotei - Intensywna Odbudowa do włosów suchych i zniszczonych.
Odżywkę możemy kupić za ok.8zł. Dostaniemy ją praktycznie wszędzie, od małych sklepików po duże supermarkety.


Otrzymujemy ją w bardzo poręcznej, plastikowej 200ml buteleczce. Możecie na zdjęciu zobaczyć dozownik przez który wydobywamy odżywkę. Butelka bez problemu "staje na głowie". Przez opakowanie możemy sprawdzić ile nam produktu zostało w opakowaniu i czy musimy zaopatrzyć się w nowy kosmetyk. 
Zapach, zapach. Jak Wam już wcześniej piałam jestem zakochana w zapachu tej serii. Dla mnie pięknie pachną. Jest taki słodki, przyjemny. Aż go teraz poczułam :) I na dodatek zapach jeszcze po wysuszeniu włosów utrzymuje się. 


Konsystencja jest gęstsza niż szamponu. Odżywka ma kolor zielony. Bardzo dobrze się ją rozprowadza po włosach. Jednak trzeba przyznać, że odżywka jest mało wydajna. Trochę jej potrzeba, żeby nałożyć jej na włosy.  

Odżywka nadaje włosom poślizg, który jest wyczuwalny podczas spłukiwania. Włosy, po użyciu są miękkie, przyjemne w dotyku, wygładzone i całe szczęście odżywka nie obciąża włosów. Dzięki odżywce włosy dobrze się rozczesują i ładniej wyglądają.


Skład dla zainteresowanych

Odżywka fajna i warta wypróbowania. Bardzo lubię jej używać i lubię moje włosy po niej. Szkoda tylko, że jest mało wydajna. Myślę, że jeszcze kiedyś do niej wrócę. Jednak nie teraz bo jak już pisałam zapasy mi na to nie pozwalają.

Lubicie kosmetyki z Timotei?

15 lipca 2013

Blogerskie lakiery - mam i ja! Zielona Fantazja od Bernadetty.

Pewnie kiedy pojawiła się ta kolekcja lakierów, których kolory zostały stworzone przez blogerki nie jedna z nas poczuła lekkie uczucie zazdrości. Jednak nie każdy może utworzyć swój kolor ale każda z Nas może kupić taki lakier.


Wybrałam kolor nr.3 czyli Zieloną Fantazję ponieważ takiego koloru nie miałam jeszcze w kolekcji i wydawał mi się w sam raz na lato.
Lakier znajduje się w typowej dla  lakierów Wibo buteleczce o pojemności 8,5ml. Cena to ok. 6zł a kupić go możemy w Rossmanie.



Pędzelek jest dość wąski, wyprofilowany dzięki czemu lakier łatwiej jak i dłużej się rozprowadza. Konsystencja lakieru nie jest za rzadka ani za gęsta - taka w sam raz. Co do samego malowania to nie tworzy on smug, dobrze się rozprowadza. Minusem na pewno jest długie wysychanie. Pierwsza warstwa szybko wyschła jednak z drugą było gorzej. Nawet po ok. 40minutach lakier "był skłonny do zbierania odbić". Nie chciałam ryzykować, potraktowałam go wysuszaczem  i wszystko ładnie wyschło, bez niespodzianek.


Co do ilości warstw to pomalowałam paznokcie dwiema. Jest tylko mały wyjątek- mały palec pomalowałam 3 warstwami bo tam pojawiły się niechciane odbicia. 
Trwałość lakieru jest dobra. Mam go na paznokciach już 2 dzień i jak na razie nie widzę odprysków. Jednak może to być zasługa wysuszacza.
A sam kolor? Bardzo mi się podoba. To taka odmiana dla moich paznokci ponieważ nigdy nie miałam zielonego lakieru. Na chwilę obecną jest to jeden z moich ulubionych kolorów!

Przepraszam za te pomalowane skórki. Starałam się bardzo, jednak średnio mi to wyszło.

Mam nadzieję, że blogerki jeszcze nie raz będą miały pole do popisu. W tej kolekcji lakierów odnajdujemy kolor dla każdego, idealny na lato i nie tylko.


A Wam jak podobają się blogerskie lakiery? Macie swój ulubiony kolor? Jaki?