"Logan Thibault
jest urodzonym szczęściarzem. Służył w piechocie morskiej, ma za sobą
służbę w Iraku, gdzie wielokrotnie otarł się o śmierć. Przeżył i wrócił
do domu z pamiątką? znalezionym na pustyni zdjęciem młodej kobiety,
które traktuje jako talizman. Kiedy w bezsensownym wypadku ginie jego
przyjaciel, Logan stawia sobie za cel odszukanie dziewczyny z
fotografii. Przemierzając pieszo kraj, odnajduje ją w Hampton,
miasteczku w Karolinie Północnej. Beth nie jest jednak księżniczką z
bajki, ale rozwódką z dziesięcioletnim synem, która ma sporo kłopotów z
byłym mężem, zastępcą szeryfa i wnukiem najbardziej wpływowego obywatela
miasta. Pomiędzy mężczyznami wybucha ostra rywalizacja..."
Jest to kolejna książka Sparksa, którą przeczytałam w ostatnim czasie. Sparks pisze w określonym schemacie, który pojawia się w każdej jego książce, którą dotychczas przeczytałam. "Szczęściarz" to jedna z książek Sparksa, która podobała mi się najbardziej. Bohaterowie są idealni, podobnie jak miłość głównych bohaterów. "Szczęściarz" to książka o miłości, przeznaczeniu i szczęściu. Przyjemna pozycja, szybko się czyta. Zakończenie troszeczkę mnie zdziwiło, myślałam, że będzie inne. Jednak jak się pewnie domyślacie było szczęśliwe.
"Książka
"Trucicielka" i inne historie o namiętnościach to zbiór czterech
wyjątkowych opowiadań bestsellerowego francuskiego autora. Schmitt
porusza w nich kwestie poszukiwania miłości, nadziei, zwątpienia, ale
tym razem wzbogaca je o coś nowego. O namiętność, analizę naszych
najskrytszych pragnień, emocji. Uczuć, które w jednej chwili mogą nas
wyzwolić lub doprowadzić do zbrodni.
Jego bohaterowie nie są kryształowi. Często wzbudzają prawdziwy lęk. Pewna starsza kobieta podejrzewana jest o zamordowanie swych trzech mężów. Nikt nie zna prawdy i tylko jeden człowiek, będzie miał szansę ją usłyszeć. Zmieni ona jego życie, zabierając tak potrzebną jego duchowemu rozwojowi niewinność. W drugim opowiadaniu pewien marynarz dowiaduje się o śmierci córki. Nie wie tylko której. Przerażony uświadamia sobie, że nie wszystkie kocha równie mocno. Kolejne opisuje rywalizację dwóch młodych muzyków. Chęć wyrównania rachunków odkrywa mroczne kulisy życia ludzi, którzy mogli mieć wszystko, ale zmarnowali swój dar. Ostatnie opowiadanie opisuje wzruszającą miłość za kulisami pałacu prezydenckiego. W pustych ścianach wytwornej rezydencji toczy się dramat samotnej, umierającej kobiety. "
Jego bohaterowie nie są kryształowi. Często wzbudzają prawdziwy lęk. Pewna starsza kobieta podejrzewana jest o zamordowanie swych trzech mężów. Nikt nie zna prawdy i tylko jeden człowiek, będzie miał szansę ją usłyszeć. Zmieni ona jego życie, zabierając tak potrzebną jego duchowemu rozwojowi niewinność. W drugim opowiadaniu pewien marynarz dowiaduje się o śmierci córki. Nie wie tylko której. Przerażony uświadamia sobie, że nie wszystkie kocha równie mocno. Kolejne opisuje rywalizację dwóch młodych muzyków. Chęć wyrównania rachunków odkrywa mroczne kulisy życia ludzi, którzy mogli mieć wszystko, ale zmarnowali swój dar. Ostatnie opowiadanie opisuje wzruszającą miłość za kulisami pałacu prezydenckiego. W pustych ścianach wytwornej rezydencji toczy się dramat samotnej, umierającej kobiety. "
Przeczytałam już kilka książek Schmitta. Jedne podobały mi się bardziej inne mniej. W książce "Trucicelka" możemy przeczytać 4 opowiadania. Najbardziej podobało mi się opowiadanie o marynarzu, które kończy się zupełnie inaczej zaskakująco. Książka skłania nas w pewnym stopniu do przemyśleń nad naszym życiem, zachowaniem.
"Po śmierci
matki, która w młodości zerwała kontakt z rodziną, Rebeka postanawia
odwiedzić dziadków. Jedzie do Kornwalii, gdzie Baylissowie mieszkają, i
tam wkracza w świat, który tylko wyrywkowo zna ze wspomnień matki.
Stopniowo odkrywa rządzące nim prawa, zgłębia zasady zawiłej gry, jaką
życie toczy z prawdą, aż uświadamia sobie, że to co ważne nie dzieje się
z dnia na dzień."
Książkę kupiłam w antykwariacie za jakieś 4 zł, już jakiś czas temu. I tak stała na polce i stała, aż do teraz. Jadąc autobusem do Olsztyna pochłonęłam ją bardzo szybko. Czyta się ją bardzo szybko, przyjemnie. Opowiada historię samotniej dziewczyny, która szuka i poznaje swoją rodzinę. Fabuła jest prosta, przewidywalna, jednak zbyt dużo zbiegów okoliczności.
"Bohaterem
"Buszującego w zbożu" jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który
nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede
wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni "buszuje" po
Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych
paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut
oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod
pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe."
"Buszujący w zbożu" to książka, którą chciałam przeczytać od dawna. Jednak książka nie spodobała mi się, sama nawet do końca nie wiem dlaczego. Fabuła się ciągnie, myślałam, że zakończenie mnie zaskoczy ale nic takiego się nie stało. Główny bohater, Holden, również nie zyskał mojej sympatii.
Czytałyście którąś z tych pozycji?
źródło okładek i opisów; lubimyczytac.pl







Sparks to mój ulubieniec! Mam pokaźną kolekcję jego dzieł - brakuje mi jednak tych starszych pozycji.
OdpowiedzUsuńOstatnio dzięki jednej blogerce odkryłam autora Richard Paul Evans. Jeśli będziesz miała okazję dotrzeć do jego książek (a może już je miałaś okazję czytać) polecam Stokrotki w śniegu, Obiecaj mi, Szukając Noel:))
Oh 'szczęściarz', oglądałam film, coś cudownego. Pewnie ksązka jest jeszcze bardziej niesmowita, ale po nią sięgnę dopiero po maturce :(
OdpowiedzUsuńja ostatnio nie mam czasu do czytania ksiazek :D
OdpowiedzUsuńlubię takie posty :) czytałam "Trucicielkę" i "Buszującego w zbożu", ale było to wieki temu i chyba muszę odświeżyć pamięć ;)
OdpowiedzUsuńja ostatnio nie mam czasu czytać:( mam zbyt dużo nauki :(
OdpowiedzUsuńskusze się po maturze może:)
Chciałabym przeczytać "Szczęściarza", od Sparksa uwielbiam "Pamiętnik";)
OdpowiedzUsuńSparks tworzy same cudeńka
OdpowiedzUsuńTeż ostatnio czytałam "Szczęściarza" i zgadzam się, że Sparks pisze schematycznie. Najbardziej mnie wkurzają jego identyczni bohaterowie. Brr. Chociaż ja podchodząc do jego twórczości nastawiam się raczej na złe zakończenie - śmierć czy rozstanie. Szczęśliwe zakończenie wcale nie zdarza mu się często :D. Ten pan po prostu robi niezłą kasę na wyciskaczach łez...
OdpowiedzUsuńBoze a ja nie czytam ksiazek w ogole ^^ :D
OdpowiedzUsuńCzytałam Buszujący w zbożu i bardzo mi się podobał ;)
OdpowiedzUsuńhttp://dusza-marzycielki.blogspot.com/
Kiedyś na pewno przeczytam "Czas burzy" ;)
OdpowiedzUsuń"Czas burzy" mi się podobał ;D
OdpowiedzUsuń