Dziś pora na przedstawienie Wam: Maseczkę głęboko oczyszczającą pory Tajski kwiat lotosu.
Cena: Bez promocji kosztuje ok.20 zł, jednak możemy ją w promocji kupić za 10zł
Pojemność: Opakowanie ma75ml.
Opakowanie: Klasyczna, solidna tubka. Zakrętka z zatrzaskiem. Pod światło można sprawdzić ile produktu nam jeszcze zostało.
Zapach: Seria Planet Spa ma
już swój charakterystyczny, mocny zapach. Jedni go bez przeszkód
tolerują a innym on przeszkadza.Po nałożeniu przez jakiś czas jest wyczuwalny.
Konsystencja: Średnia gęstość. Dobrze rozprowadza się po buźce, choć może mogłaby być trochę gęściejsza.
Działanie: Twarz po użyciu staje się jaśniejsza, wygładzona, krostki blakną, strefa Tnie świeci się. Dla mnie efekt oczyszczenia jest wystarczający, nie spodziewam się cudów po kosmetykach. Z tym aspektem jest dobrze.
Inne: Maseczka po nałożeniu ma lekko fioletowy kolor, który z czasem zmienia się w biały. Po zaschnięciu tak naprawdę moglibyśmy ją "skruszyć"z twarzy. Podczas zmywania trochę maże się jednak tak to jest z maseczkami nie pell-off. Zasycha po ok.15 minutach (zależne od grubości). Ostatnio trzymałam ją na twarzy ponad 30 minut i nie podrażniła mi skóry ani nie spowodowała pojawienia się nieprzyjaciół.