11 lipca 2014

RIVAL de Loop - dwufazowy płyn do demakijazu oczu


Preparat do demakijażu oczu to ważna rzecz. Dlatego też lubię wypróbowywać coraz to inne demakijażowe pozycje. A jak było tym razem? Zapraszam na recenzję :)


Płyn możemy kupić w Rossmanie (marka własna), jego pojemność to 50ml (miniaturka) a cena to ok. 3zł. Wygląd buteleczki nie jest zbyt wyszukany. Płyn na wacik wylewamy przez otwór z małą dziurką dzięki czemu możemy bez problemu dozować jego ilość. Niestety nakrętkę trzeba odkręcać.
Kosmetyk ten jest dwufazowy czyli przed użyciem musimy wstrząsnąć. Zapach jest praktycznie niewyczuwalny.
Płyn dobrze zmywa makijaż, jest bardzo wydajny. Nie podrażnia ani nie uczula. Jednak niestety jego wadą jest to iż powodował u mnie szczypanie/pieczenie oczu. Chwilkę po demakijażu skóra pod oczami też lekko piecze. Pozostawia także lekki tłusty film, jednak nie jest to zbyt uciążliwe. 

Podsumowując nie żałuję, że wypróbowałam ten kosmetyk. Jednak to szczypanie w oczy dyskryminuje go u mnie. Już wiem, że na 100% go nigdy nie kupię. 

Uzwałyście tego kosmetyku? Jak u Was się sprawdził? 


8 lipca 2014

Złuszczająca maska do stóp L'biotica czyli złuszczające skarpetki do stóp

Skarpetki złuszczające miałam ochotę przetestować bardzo dawno. Jednak nie uśmiechało mi się zamawiać ich przez eBay (nawet nie wiem jak to się tam robi ;p) a na allegro nie chciało mi się płacić dodatkowo za przesyłkę. Aż wreszcie, któregoś pięknego czerwcowego dnia pani w aptece przy zakupie maści do stóp zaproponowała mi te skarpetki. Bez zastanowienia kupiłam je. Czy spełniły moje oczekiwania? Ciekawych zapraszam na recenzje:)


Maskę otrzymujemy w opakowaniu kartonowym. skarpetki są w foliowym opakowaniu. Jest to rozmiar duży, uniwersalny (na moje 41 są dobre i nawet trochę miejsca jeszcze zostało). W skarpetkach jest płyn, który nawet fajnie pachnie. Gdy włożyłam stopy w skarpetki - to uczucie nie było zbyt przyjemne. Nawet było mi bardzo dziwnie w nich wstać i przetransportować się w inne miejsce. ;)



Po zdjęciu skarpetek skóra była lekko zmarszczona i taka "wymoczona". Później już wszystko było ok. Po ok. 2-3 dniach skóra na nogach zmieniła się, stała się tak jakby była papierowa. Na opakowaniu jest informacja o tym, że skóra zacznie się złuszczać po ok. 4-5 dniach jednak u mnie to nastąpiło po ok 7 dniach. Z każdym dniem było tego coraz więcej. Z "podeszwy" zeszła najpierw a po bokach zajęło jej to trochę więcej czasu. Podsumowując czas złuszczania w moim przypadku to ok. 12-14 dni. Jest to czas po którym stopy były już całkowicie gładkie i wolne od złuszczonego naskórka.
Stopy po zabiegu są bardzo delikatne, gładkie i przyjemne w dotyku. Gołym okiem widać efekt. Ich cena to 12-13zł. Co do dostępności to widziałam tylko w aptekach. Jak z drogeriami niestety nie mam pojęcia.

Podsumowując jestem zadowolona z efektu jaki uzyskałam tymi skarpetkami. Teraz nic tylko smarować stopy kremami i dbać o to, żeby efekt został jak najdłużej. Jednak nie mam porównania z skarpetkami z innych firm.
A już od 10 lipca w nowej kosmetycznej gazetce Biedronki będą do kupienia za 14zł skarpetki z innej firmy. 
Brak zdjęć ponieważ chcę Wam zaoszczędzić tych widoków :) 

Miałyście styczność z takim produktem? Jak Wasze wrażenia? :)

1 lipca 2014

Czerwcowe denko '14


Kolejny miesiąc więc czas i na denko. Zapraszam :)


1. Woda brzozowa, Isana - jakoś mi nie podpasowała, wolę inne wcierki.
2. Nafta kosmetyczna, Anna - i tutaj kolejne rozczarowanie, nafta chyba na moje włosy nie działa.
3. Żel pod prysznic, Apart - jedne z moich ulubionych żeli pod prysznic. Bardzo lubię je za wydajność, cenę i zapachy. :)
4. Krem do stóp, Venita - średni kosmetyk, sama nie wiem co tu więcej o nim pisać ;p
5. Skarpetki złuszczające, L'biotica -  na skarpetki "napaliłam się" już jakiś czas temu. Jednak spodziewałam się większego Wow. Recenzja już za kilka dni.
6. Podkład, Lirene - kolejne opakowanie tego podkładu już zużyte. Lubię je.
7. Srebro koloidalne -  produkt, który myślałam, że nigdy się nie skończy. Ogólnie z jego działania byłam zadowolona.

Znacie któryś z tych produktów? Jak się u Was sprawowały? :)

22 czerwca 2014

Rosyjska niedziela dla włosów #1


Już od dłuższego czasu planowałam żeby dołączyć do serii, która zapoczątkowała Anwen pt. Niedziela dla włosów. Jednak zawsze była jakaś wymówka, a to brak czasu, a to złe światło do zdjęć i na koniec brak aparatu. Teraz postanowiłam, że trzeba to zmienić.

Jak w tytule możecie zauważyć dziś w roli głównej będą kosmetyki rosyjskie. Dość długo zbierałam się, żeby je zamówić a później jeszcze dłużej czekały na użycie. Ale się doczekały.

Na początek nałożyłam na włosy regenerujący olejek do włosów. Mimo, iż na opakowaniu jest informacja aby trzymać go 60 minut to ja nie zastosowałam się do tego i miałam go na włosach ponad 2h. Następnie włosy umyłam szamponem z organicznym olejkiem cedrowym. Na sam koniec nałożyłam balsam na łopianowym propolisie. Co do działania (i nie tylko) poszczególnych kosmetyków nie chcę za dużo pisać ponieważ już wkrótce pełne recenzje.


Po całym "zabiegu" włosy po pierwsze bardzo fajnie, naturalnie się zakręciły. Nie były obciążone czy sklejone. Włosy lekko się błyszczały, jednak do ideału im jeszcze dużo brakuje (szczególnie nawilżenia i przede wszystkim trzeba podciąć końcówki).

A włosy prezentowały się tak:



A Wy znacie rosyjskie kosmetyki? :)