Kilka dni temu natchnęłam się na wizażu i kilku blogach na mieszankę, która podobno jest bardzo skuteczna w walce z zaskórnikami. A jako, że lubię eksperymentować i chcę mieć ładną, czystą buźkę postanowiłam spróbować.
Do wykonania tego toniku potrzebne nam będą :
*petroleum nafty ja za buteleczkę 100ml zapłaciłam 11zł. W jednej aptece nie chciano mi sprzedać ponieważ jest to lek na receptę, natomiast w drugiej dostałam bez problemu
*olejek pichtowy - buteleczka 10ml za ok.7zł dostępność bez problemu
Składniki mieszamy w proporcjach 1:4 czyli np. 10 ml olejku z 40 ml petroleum.
A chciałam Wam jeszcze napisać jaka jest różnica pomiędzy petroleum a naftą kosmetyczną.
Petroleum jest to destylowana nafta czyli czysta i polecana jest ona bardziej do skóry tłustej, mieszanej. Natomiast nafta kosmetyczna nawilża i polecana jest do skóry suchej.
Składniki wymieszałam w uprzednio wyparzonej butelce. I tak powstał mój pierwszy samodzielnie wykonany tonik. Mam nadzieję, że pomoże mi w walce z moimi niedoskonałościami.
Tonikiem przemywamy miejsca, gdzie występują zaskórniki. Warto przed pierwszym użyciem zrobić test czy nie jesteśmy na ten olejek uczulenia. Ja wczoraj pierwszy raz używałam tej mieszanki i na szczęście nic mnie nie uczuliło/ podrażniło.
Warto jeszcze wspomnieć o zapachu. Z tego co czytałam nie każdemu podchodzi. Jest dość intensywny. Całość pachnie lasem. Kiedyś były maści rozgrzewające o takim zapachu. Mi jednak jak najbardziej się podoba! ;)
Używałyście kiedyś tego toniku? Jak Wasze wrażenia?