11 listopada 2013

Na słodko: Napoleonka na krakersach.

Dziś będzie o bardzo łatwym do wykonania cieście bez pieczenia. Dziś chciałam Wam podać przepis na napoleonkę na krakersach. Przepis w mojej rodzinie jest dobre kilkanaście lat.

Składniki:

2 opakowania krakersów
Masa:
1 litr mleka
1 szklanka mąki
Cukier wanilinowy
2 żółtka
niepełna szklanka cukru (ok.5/6)
cukier puder do posypania wierzchu

Wykonanie:

Na blaszce układamy warstwę krakersów. 1/2 litra mleka zagotować. Pozostałe mleko rozrobić z mąką i utartymi żółtkami z cukrem. Dalej postępujemy tak jak przy budyniu. Gorącą masę wyłożyć na krakersy. Na nią położyć warstwę krakersów. Po ostygnięciu ciasta można posypać cukrem pudrem.

A tak się prezentuje po przygotowaniu:


Lubicie takie ciasta bez pieczenia?

8 listopada 2013

Revitale - Professional Henna WAX Treatment

Jak możecie zauważyć kilka dni nie dawałam znaku życia, również mniej było mnie na Waszych blogach. Ale obiecuję poprawę. Przez weekend nadrobię zaległości, przygotuję posty na zapas i wszystko będzie fajnie.
Dziś chciałam Wam trochę napisać o kosmetyku, który już dłuższy czas gości na mojej półce w łazience. :)

Kosmetyk, który weźmiemy dziś na tapetę nie jest zbyt bardzo popularny. Szczerze to na żadnym blogu nigdy nie spotkałam się z jego recenzją, a nawet trudno jest go znaleźć w drogeriach internetowych. Ja tą maskę zamówiłam na paatal 'u, jakiś czas temu i kosztowała mnie 5,50 - co uważałam za grosze i tak naprawdę wzięłam ją w ciemno. 


Produkt otrzymujemy w dużym opakowaniu bo aż 500 ml. Na opakowaniu po polsku nie ma ani jednego słowa więc niezbędna nam jest znajomość angielskiego bądź tłumacz :D
Opakowanie jest plastikowe z przykrywką. Zapach jest mało przyjemny, przynajmniej mi się średnio podoba. Kolor maski to lekko różowawa w kierunku białego. Maska jest dość gęsta jednak dobrze się nią nakłada.



Maski używałam systematycznie przez ponad 4 miesiące. Odstawiłam ją na trochę ale wracam do niej aby ją wykończyć.
Przede wszystkim nie radzę kłaść jej na skalp. Położyłam 2 razy i strasznie obciążyła włosy co skutkowało tym, że musiałam je myć raz jeszcze.
Kładę ją już tylko na długość włosów i jest ok. Nakładam ją po umyciu, a następnie zakładam czepek - i tak od 20 minut do 40 z nią na włosach funkcjonuję.
Włosy po jej użyciu są błyszczące, wygładzone, mniej się puszą. Skręt jest bardziej widoczny. Końce są tak jakby ładniejsze.
Jest wydajna - używam jej i używam i końca nie widać ;p



Polubiłam tą maskę bo dobrze sprawowała się na moich włosach. Jednak raczej już jej nie zamówię bo jest tyle innych kosmetyków do przetestowania w sklepach jak i w moich zapasach.

A Wy ją znacie? :)

5 listopada 2013

Joanna - peeling myjący z pomarańczą

                    Chyba każda z nas zna ten peeling. Kuszą swoimi małymi opakowaniami i kolorami.


Peelingi są praktycznie wszędzie dostępne - od drogerii po supermarkety. Ich cena waha się od 3,5 do 5zł. Peelingi dostępne są w różnych wersjach zapachowych (truskawka, kawa, kiwi itd) - więc każdy znajdzie coś dla siebie. Buteleczki są bardzo poręczne, dobrze wydobywa się z nich kosmetyk. Nakrętka ma zatrzask, który działa bez zrzutu. Dzięki przeźroczystej buteleczce możemy kontrolować ile produktu nam zostało.


Peelingi pachną obłędnie. Ja mam wersję z pomarańczą i kocham ten zapach! Szkoda tylko, że nie za długo utrzymuje się na skórze.
Dobrze oczyszcza skórę. Ma fajne drobinki, które świetnie wygładzają skórę, sprawiają, że jest miękka w dotyku. Nie podrażniają ani nie uczulają.Co do wydajności to jest średnia - jednak buteleczka też nie jest za duża.


Podsumowując uważam te peelingi za bardzo dobry produkt. Fajnie spełniają swoją funkcję. Może nie są bardzo mocnymi zdzierakami jednak dają radę. Na pewno wypróbuję jeszcze któreś wersje. Ich zapachy są świetne ;D

Znacie, używacie, uwielbiacie?? :D

2 listopada 2013

Październikowe denko '13

Po dość dużych, wakacyjnych denkach przyszedł czas na te skromniejsze.

A zużyłam:


1. baza pod lakier Avon - nawet dobrze się spisywała jednak nie zdążyłam jej zużyć do końca bo się zgęstła. ;)
2 glinka marokańska Synesis - glinka została już dawno zużyta tylko opakowanie gdzieś się zapodziało. Glinka bardzo fajna, dobrze oczyszcza, nie podrażnia, skóra jest fajnie zmatowiona.
3. maseczka oczyszczająca do twarzy Efektima - bardzo fajna, pisałam o niej TU
4. plastry do depilacji twarzy - więcej TU
5. olejek pod prysznic Isana - recenzja TU

Ale jestem z siebie bardzo dumna bo kupiłam tylko jedną rzecz a drugą dostałam. Czyli na plus 2 kosmetyki i wydane 12,90zł. To chyba mój rekord. Mam nadzieję, że w listopadzie równeż nie będę szalała z  zakupami tylko będę zużywała to co mam.

A jak tam Wasze denka?